poniedziałek, 30 lipca 2007

Odwiedziny

Godzina coś po 1:00 w nocy z wtorek na środę (24.07/25.07.2007):

Dzwoni telefon.
Odbieram.
W słuchawce słyszę radosne „ Cześć Taz otwórz domofon.....”

Goście – państwo Gibowiczowie. Dawno się nie widzieliśmy. Szkoda, że rano trzeba było wstać do pracy.

Środa popołudnie i wieczór:
..... indyjska knajpka, faja wodna z tytoniem bananowym, piwko, dobre towarzystwo i sielska atmosfera.

Czwartek wieczór:
.... było inaczej, a mianowicie dlatego iż wybraliśmy się na nowe dzieło Quantina Tarantino „Death Proof Grindhouse vol. 1”. Polecamy z tego miejsca tzn. ja i ma Luba, Piotrkowi i Dorocie też się podobało.

Piątek wieczór:
.... uff jak dobrze, że to piątek i na następny dzień do pracy nie trzeba było iść. Stoczyliśmy ciężką bitwę :> a skutki jej odczuwaliśmy na następny dzień. Jedni lżej, a inni ciężej. Niech będzie nie wymienię kto i gdzie spędził krótsze i dłuższe chwile ale było wesoło z tego powodu.







Godzina około 15.00 sobotniego popołudnia:
Pojechali sobie.... dzięki za odwiedzenie nas! Było miło...zapraszamy...

Brak komentarzy: